Wyrok NSA z 8 kwietnia 2026 r. (II OSK 2770/24), w którego wydaniu nasza kancelaria miała udział, to kolejne ważne orzeczenie dotyczące problemu dzielenia inwestycji na mniejsze przedsięwzięcia w celu uniknięcia procedur środowiskowych. Tym razem jednak Sąd spojrzał na problem nieco szerzej. Nie chodziło wyłącznie o sam obowiązek uzyskania decyzji środowiskowej, ale także o prawo mieszkańców i właścicieli nieruchomości sąsiednich do udziału w postępowaniu.
Sprawa dotyczyła inwestycji związanej z budową galerii handlowej. Jeden z właścicieli sąsiednich nieruchomości domagał się stwierdzenia nieważności decyzji o warunkach zabudowy. Wskazywał między innymi, że inwestycja została podzielona na kilka mniejszych przedsięwzięć, choć w rzeczywistości tworzą one jeden większy kompleks handlowy. Według skarżącego taki podział miał pozwolić na uniknięcie pełnej procedury środowiskowej. Organy administracji odmówiły jednak nawet wszczęcia postępowania. Uznały, że właściciel sąsiednich działek nie ma interesu prawnego, ponieważ jego nieruchomość znajduje się poza obszarem oddziaływania inwestycji.
NSA nie zaakceptował takiego podejścia.
OCENA ODDZIAŁYWANIA NIE MOŻE BYĆ POZORNA
W uzasadnieniu wyroku Sąd bardzo wyraźnie podkreślił, że przy ocenie wpływu inwestycji na środowisko nie można abstrahować od rzeczywistego charakteru przedsięwzięcia. Jeżeli kilka inwestycji pozostaje ze sobą funkcjonalnie, technologicznie i przestrzennie powiązanych, to nie można analizować ich całkowicie odrębnie tylko dlatego, że zostały formalnie rozdzielone na kilka postępowań. To właśnie ten mechanizm określa się często jako „salami slicing”, czyli dzielenie inwestycji na mniejsze części po to, aby uniknąć bardziej rygorystycznych wymagań środowiskowych.
NSA zwrócił uwagę, że w analizowanej sprawie należało zbadać skumulowane oddziaływanie wszystkich powiązanych przedsięwzięć. Dopiero taka ocena pozwala ustalić rzeczywisty wpływ inwestycji na środowisko oraz na prawa właścicieli nieruchomości znajdujących się w sąsiedztwie planowanego kompleksu handlowego.
PRAWO DO UDZIAŁU W POSTĘPOWANIU MA REALNY CHARAKTER
Szczególnie interesujący jest jednak sposób, w jaki NSA połączył kwestie środowiskowe z prawem obywateli do udziału w postępowaniu administracyjnym. Sąd przypomniał, że przepisy dotyczące ochrony środowiska, w tym także regulacje unijne i orzecznictwo TSUE, wymagają zapewnienia szerokiego dostępu do środków prawnych w sprawach mogących oddziaływać na środowisko. Nie można więc interpretować przepisów w sposób nadmiernie zawężający krąg podmiotów uprawnionych do kwestionowania decyzji inwestycyjnych.
W praktyce ma to bardzo duże znaczenie. Jeżeli istnieją poważne wątpliwości co do rzeczywistej skali przedsięwzięcia i jego oddziaływania, organ nie powinien automatycznie odmawiać właścicielom nieruchomości sąsiednich prawa udziału w postępowaniu. NSA wyraźnie zaakcentował, że ocena interesu prawnego nie może być powierzchowna. Nie wystarczy stwierdzić, że działka znajduje się kilkadziesiąt metrów od inwestycji. Konieczne jest zbadanie całego kontekstu przedsięwzięcia, w tym również wpływu skumulowanego.
TO KOLEJNY SYGNAŁ DLA INWESTORÓW I ORGANÓW
Wyrok NSA dobrze pokazuje, że problem sztucznego dzielenia inwestycji nie jest wyłącznie zagadnieniem formalnym. W praktyce może on prowadzić do ograniczenia społecznej kontroli nad inwestycjami mogącymi oddziaływać na środowisko. Coraz wyraźniej widać też, że sądy administracyjne zwracają uwagę nie tylko na samą konstrukcję inwestycji, ale również na skutki proceduralne takich działań. Dotyczy to zwłaszcza prawa mieszkańców i właścicieli nieruchomości sąsiednich do uczestniczenia w postępowaniach dotyczących przedsięwzięć potencjalnie oddziałujących na środowisko. Z perspektywy praktyki to kierunek bardzo istotny. Szczególnie w sprawach dużych inwestycji handlowych i przemysłowych, gdzie formalny podział przedsięwzięcia coraz częściej staje się jednym z kluczowych elementów sporu.


