W procesie inwestycyjnym jedną z najważniejszych decyzji administracyjnych jest decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach, potocznie nazywana „decyzją środowiskową”. To właśnie ona bardzo często otwiera drogę do uzyskania kolejnych zgód inwestycyjnych, takich jak decyzja o warunkach zabudowy czy pozwolenie na budowę.
Decyzja środowiskowa nie daje jeszcze prawa do rozpoczęcia robót budowlanych, ale przesądza o tym, czy dana inwestycja może zostać zrealizowana z punktu widzenia ochrony środowiska i na jakich warunkach. W praktyce to właśnie na tym etapie rozstrzygane są kwestie związane z hałasem, wycinką drzew, emisjami, oddziaływaniem na wodę, krajobraz czy zdrowie mieszkańców.
Dlatego zaskarżenie decyzji środowiskowej do sądu administracyjnego często ma ogromne znaczenie dla dalszych losów inwestycji. Problem polega jednak na tym, że samo wniesienie skargi nie powoduje automatycznego zatrzymania skutków tej decyzji. Inwestor może nadal procedować kolejne etapy przedsięwzięcia, uzyskiwać następne decyzje administracyjne, a czasem nawet rozpocząć roboty budowlane. Prawo przewiduje wprawdzie możliwość wstrzymania wykonania decyzji środowiskowej, ale uzyskanie takiej ochrony nie jest proste. Przepisy wskazują konkretne przesłanki, które muszą zostać spełnione, a najnowsze orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego pokazuje, że sądy próbują wyważyć dwa konkurujące ze sobą interesy: ochronę środowiska oraz stabilność procesu inwestycyjnego.
CZYM JEST WSTRZYMANIE DECYZJI ŚRODOWISKOWEJ
Wstrzymanie wykonania decyzji to środek tymczasowy. Nie oznacza jeszcze, że decyzja jest niezgodna z prawem ani że inwestycja ostatecznie zostanie zablokowana. Sąd nie wydaje wtedy „małego wyroku” przesądzającego wynik sprawy. Chodzi wyłącznie o zabezpieczenie sytuacji na czas procesu tak, aby zanim sąd oceni legalność decyzji, nie doszło do skutków, których później nie będzie można odwrócić albo których odwrócenie okaże się wyjątkowo trudne.
W sprawach środowiskowych ma to szczególne znaczenie. Jeżeli inwestycja zostanie zrealizowana, drzewa wycięte, teren przekształcony albo dojdzie do trwałego oddziaływania na wodę, glebę czy klimat akustyczny, późniejszy wyrok uchylający decyzję może mieć już wyłącznie symboliczne znaczenie. Właśnie dlatego ustawodawca wprowadził do ustawy środowiskowej art. 86f, który daje sądom możliwość czasowego wstrzymania decyzji środowiskowej.
CZY WYSTARCZY POWOŁAĆ SIĘ NA OCHRONĘ ŚRODOWISKA?
Po nowelizacji przepisów ustawy środowiskowej z 2023 roku w praktyce pojawiło się istotne pytanie: czy wystarczy wykazać, że inwestycja może szkodzić środowisku, czy też trzeba dodatkowo pokazać, że skutki te dotyczą konkretnego prawa albo interesu prawnego osoby skarżącej. Bardzo ważne stanowisko w tej kwestii zajął Naczelny Sąd Administracyjny w postanowieniu z 10 marca 2026 r., sygn. III OZ 732/25, wydanym po rozpoznaniu zażalenia na postanowienie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie z 6 listopada 2025 r., sygn. II SA/Sz 482/25. NSA podkreślił tam, że po zmianie przepisów nie chodzi już o wszelkie możliwe skutki dla środowiska „w ogóle”. Trudne do odwrócenia skutki powinny pozostawać w związku z naruszeniem prawa lub interesu prawnego samego skarżącego.
To istotne przesunięcie akcentów.
W praktyce oznacza ono, że samo ogólne twierdzenie o zagrożeniu dla przyrody może okazać się niewystarczające. Znacznie większe znaczenie mają sytuacje, w których skarżący potrafi pokazać, że skutki inwestycji realnie oddziałują także na jego własną sytuację, na przykład na sposób korzystania z nieruchomości, zdrowie, warunki życia czy bezpieczeństwo środowiskowe w najbliższym otoczeniu. Jednocześnie NSA zaznaczył, że na etapie rozpoznawania wniosku o wstrzymanie decyzji sąd nie prowadzi jeszcze pełnej kontroli legalności decyzji środowiskowej. Nie rozstrzyga definitywnie, kto ma rację. Bada jedynie, czy istnieje realne ryzyko wystąpienia skutków trudnych do odwrócenia.
NSA: OCHRONA ŚRODOWISKA NIE MOŻE BYĆ ILUZORYCZNA
Co ciekawe, mimo stosunkowo restrykcyjnego podejścia do pojęcia „interesu prawnego”, to samo orzeczenie pokazuje jednocześnie wyraźny prośrodowiskowy kierunek orzecznictwa NSA.
Sprawa dotyczyła zmiany decyzji środowiskowej dla fermy trzody chlewnej. Zmodyfikowano między innymi sposób zagospodarowania gnojowicy oraz szerokość pasa zieleni izolacyjnej wokół fermy. Skarżąca wskazywała na ryzyko odorów, negatywnego wpływu na zdrowie mieszkańców oraz możliwe skutki dla gleby i wód gruntowych. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie postanowieniem z 6 listopada 2025 roku, sygn. II SA/Sz 482/25, wstrzymał wykonanie decyzji, a NSA utrzymał to rozstrzygnięcie w mocy. W uzasadnieniu NSA zaakcentował, że kontrola sądowa decyzji środowiskowych nie może mieć charakteru wyłącznie formalnego i iluzorycznego. Jeżeli istnieje ryzyko, że w czasie procesu dojdzie do nieodwracalnych zmian w środowisku lub zdrowiu ludzi, sąd może zastosować ochronę tymczasową nawet wtedy, gdy nie ma jeszcze pełnej pewności co do wszystkich skutków inwestycji.
ZASADA PRZEZORNOŚCI MA REALNE ZNACZENIE
W omawianym postanowieniu NSA bardzo szeroko odwołał się także do prawa unijnego oraz konstytucyjnych zasad ochrony środowiska. Sąd przypomniał, że w sprawach środowiskowych należy stosować zasadę przezorności. Oznacza ona, że organy i sądy nie muszą czekać na całkowitą pewność naukową co do skali zagrożenia. Jeżeli istnieje wiarygodne ryzyko szkody dla środowiska albo zdrowia ludzi, możliwe jest zastosowanie środków ochronnych jeszcze przed wydaniem ostatecznego wyroku.
To bardzo istotny kierunek interpretacyjny. Pokazuje bowiem, że sądy administracyjne coraz wyraźniej dostrzegają specyfikę spraw środowiskowych, w których skutki błędnych decyzji mogą być trwałe i praktycznie nieodwracalne.
CZY ZINDYWIDUALIZOWANY INTERES NIE JEST JUŻ NAJWAŻNIEJSZY ?
Orzecznictwo NSA z marca 2026 roku pokazuje, że skuteczny wniosek o wstrzymanie decyzji środowiskowej powinien łączyć dwa elementy. Po pierwsze, trzeba pokazać konkretne ryzyko środowiskowe, takie jak degradacja terenu, wycinka, hałas, odory, zanieczyszczenie wód czy nieodwracalne przekształcenie otoczenia. Po drugie, warto wykazać, że skutki te nie mają wyłącznie abstrakcyjnego charakteru, lecz mogą realnie oddziaływać na sytuację samego skarżącego. Im bardziej konkretny i bezpośredni jest ten związek, tym większa szansa na uzyskanie ochrony tymczasowej.
Orzecznictwo pokazuje jednak równocześnie, że sądy administracyjne nie chcą sprowadzać ochrony środowiska wyłącznie do prywatnego interesu jednostki. W praktyce coraz częściej widoczna jest próba pogodzenia dwóch wartości, tj. indywidualnej ochrony praw skarżącego oraz szeroko rozumianej ochrony środowiska wynikającej z prawa unijnego i Konstytucji RP.


